piątek, 18 września 2015

#25

Co sie dzieje?

Jakby ktoś kiedykolwiek pytał albo się interesował. Myślałam/miałam nadzieję, że z biegiem czasu znajdę odpowiedzi, nauczę się mieć swoje zdanie, będę mówiła więcej poza bezsensownym 'nie wiem'. 
Jak wytłumaczyć moje myśli i samopoczucie kiedy wszystko powinno być okej? Już nie mam szkoły jako wymówki. Dobra, może mam, ale nowa klasa jest naprawdę mega. Często zapominam o tym co się dzieje w domu.
Ale potem niestety wszystko wraca.
Tak cholernie się zmieniłam, tak cholernie wszystko się zmieniło. 

Błędem było czytanie moich pamiętników sprzed roku. Nie powinnam do tego wracać, nie jestem gotowa. 

Zdecydowanie poszłam w stronę bardziej destrukcyjną niż dotychczas. Palenie, picie, głodzenie się, ćwiczenia, to wcale nie prowadzi do wyzdrowienia i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Wiem, że nikomu nie może na mnie zależeć, nie na takim KIMŚ jak na mnie. Jestem niezależna i to wszystko czego teraz potrzebuję. Nie wybiegam myślami naprzód, bo nie mam gdzie, widzę czarną pustkę. Nie ciszę się dniem ani nocą, cyferki na wadze przestały zaspokajać moje pragnienie, jedzenie przestało dawać mi siłę. Ale udaję, nadal udaję, że żyję, że jeszcze jestem. 
Mimo moich rozmyślań poznaję dużo ludzi, chodzę pić, czasami zapalę. Nie jestem nałogowcem. Śmieszne, bo przecież jeszcze rok temu byłam 'grzeczna' i jedyny problem z jakim miałam do czynienia do niejedzenie. Ale nikt nie widzi, więc czemu nie poprawić sobie humoru chociaż na chwilę.
Pomijając fakt, że nie jestem jak inni bo nie jem to dochodzi do tego kasa. Wszystko kręci się wokół kasy, a my przecież jej nie mamy. Tak, obniża to moja samozadowolenie(?) jeszcze bardziej, bo znowu jestem gorsza. Dlatego pracuję. Szkoła, angielski, sks i praca, jak bardziej można być zajętym. Ale to chyba lepiej, bo jestem z dala od domu, od tego bałaganu.






Nie chciałam tu wracać, nie chciałam znowu pisać, bo nie chcę się wdrążyć. Nie jestem przecież zależna i nie chcę żeby to się zmieniło, nie wspominając o tym, że i tak piszę tu tylko dla siebie. A pamiętnik papierowy przecież też istniej, więc co za różnica?


To wszystko to jedne wielkie narzekanie i użalanie się, więc wole to zostawić na kartkach papieru niż upubliczniać coś czego prawdopodobnie nikt nie zrozumie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz