wtorek, 25 sierpnia 2015

#23

Rozglądam się po pokoju i ogarniam wzrokiem jak bardzo nie poukładane jest moje życie. Kubek z łyżką po płatkach stoi na regale, jadłam z niego rano, w kącie leży śmierdząca papierosami kurtka z zapalniczką i paczką fajek w kieszenie, w razie czego, pod monitorem leży zeszyt, skrupulatnie prowadzony pod kątem kalorii i gramów zjedzonego świństwa, no i na krześle w przepoconej koszulce i gaciach siedzę ja, tłusta świnia, z trudnością wyklepująca litery na klawiaturze po ćwiczeniach, które nie były przecież męczące. 

Kręci mi się wszystko bo nie jestem w stanie przejąć kontroli nad tym co wokół mnie wiruje. Jestem zapuszczona gdzieś pomiędzy snem a jawą. Żyję smutkiem, bo nie da się nazwać tego inaczej, czasami mam fazy śmiechu i wtedy żartuję, że jem. Dlatego wolę być wstawiona, wtedy śmieję się ze wszystkiego i nie zastanawiam się ile mogę jeszcze zjeść. Chyba się kapują, siostra znalazła zapalniczkę w szufladzie i pyta czy palę, jasne, że nie, tak jej powiem, a nawet jeśli to ona ma przecież niecałe 13 lat, nie zrozumie. Przerażają mnie moje policzki, które są jak u pucułowate dzieciaka, jakby wypełnione tłuszczem albo przeżuwanym jedzeniem. 

Trudno jest mi pisać, bo trzęsą mi się ręce, ale nie przestanę, chcę żeby ludzie wiedzieli. Żartuję oczywiście, nie chcę zainteresowania, dobra chcę, ale tylko troszkę żeby nikt nie mówił, że jestem psychiczna, że to ze mną jest coś nie tak, że ja mam problem ze sobą i głową, że nie potrafię żyć, nie chcę żyć, nie odwdzięczam się wystarczającą, nie dbam o innych, nie zależy mi na mamie, jestem samolubną świnią i, oczywiście, tłustą beczką.






Boże

Jest tam ktoś?

Bo chyba zostanę tu na zawsze. Utknę. Z moją śmierdzącą kurtką i dziecinnymi policzkami.

Boże.

Ja nie chcę tak wyglądać. Ja chcę schudnąć. Dlaczego ta pieprzona waga nie spada, dlaczego tyle wysiłku poświęcam na liczenie, planowania i gówno z tego, nadal jestem pieprzonym grubasem, DLACZEGO.


Nie mam siły na pomaganie Wam. Komukolwiek. Niech mnie wszyscy zostawią. Dam radę. Umrzeć. Przecież się przyzwyczaiłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz