środa, 17 czerwca 2015

#8

Może gdybym zerwała się z tych lekcji, albo nie była tak cholernie głodna i słaba, może wtedy byłoby inaczej.
Było mi dzisiaj mega słabo i gdybym była w domu a nie w szkole pewnie bym miała napad. To się musiało w końcu stać. Ale wytrzymałam. Prawie poszłam do domu, ale dałam radę. Jakby ktoś wiedział jaki ciulowy miałam dzień, w domu sytuacje jeszcze się pogorszyła. Nie wytrzymałam. Nie mogłam położyć się na łóżku, bo leżała siostra, na moim biurku bajzel no i internet odłączony bo braciszek się bawi. Wytrącona z równowagi poszłam podłączyć kabel co spowodowało 'przypływ' internetu, bólu i siniaków. Jak bardzo można nienawidzić siostry? Mówiłam, że nie wiem ile wytrzymam i dzisiaj jest dzień, w którym wszystko się na mnie odbiło. Mama była w domu, więc zauważyła, że płaczę no i słyszała krzyki brata. Powiedziała, że 'widzi co się dzieje'. Liaaaar. Nie byłam w stanie otworzyć się po raz kolejny, nie potrafiłam jej po prostu wszystkiego powiedzieć. Chciała mnie wziąść na obiad, znowu widziałam tą desperację w jej oczach. Nie możesz. Ale nie mogłam się zgodzić. Nie mogłam sobie ulżyć, nie mogłam z nią normalnie porozmawiać. To zaszło juz za daleko, znowu. Nie ma odwrotu. Nie ważne jak bardzo chcę wziąść śmietanę do truskawek, nie ważne jak bardzo chcę zjeść normalny obiad, po prostu nie mogę. 
Został tydzień? Okej. Ale nie spodziewałam się, że pani od historii będzie mówiła dzisiaj każdemu z osobna za co jest wdzięczna. Dlaczego powiedziała, że dziękuje mi za WYTRWAŁOŚĆ? Nie chciałam tęsknić, nie chciałam rozpamiętywać. Cholera. Zdałam sobie sprawę ile dla mnie znaczy moja przyjaciółka. A zaraz liceum i kompletnie nowi ludzie. Nie ważne jak bardzo się oddaliłyśmy, jak bardzo zmieniłyśmy, o ile gorsza się czuję. Nie chcę znowu szukać osoby, której będę mogła powiedzieć wszystko. Znowu otoczę się murem. Nie chcę znowu ryczeć. Nie chcę jeść. Gdybym tylko mogła. Na matematyce było tak źle. Tak słaba byłam. Myślałam, że zemdleję. Że padnę. Znowu to samo. Tak samo jak rok temu. Jeśli tylko to przetrwam to potem bedzie juz z górki. Gówno prawda.



Czuję się taka obrzydliwa, nie widzę sensu pisania tego wszystkiego skoro i tak pewnie nikt tego nie czyta.


Jestem śmieciem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz