Takiego wstrząsu histerii nie miałam dawno. W końcu musiało nadejść, kilka dni dochodziłam do 700kcal, nie spadałam z wagi czułam się okropnie. Dzisiaj wstałam z postanowieniem, że nie zjem tyle no i dam radę. Z domu musiałam wyjść, nie to żeby to było źle, poprawiłam sobie trochę humor. Jednak wystarczyło wejść z powrotem do domu i nerwy mną szarpały jak bojami na sztormie. Znowu ja muszę się wszystkim zajmować, ja muszę pilnować psa, ja sprzątam, gotuję, robię pranie, włączam wodę. Mimo to nie czuję się potrzebna, a zachowanie rodzeństwa jeszcze bardziej doprowadza mnie do szału. Koniec końców pies się zsikał, a brat mówiąc ten cudowny cytat wyszedł na dwór. Byłam sama, więc wykorzystałam 3 minuty na płakaniu, trzęsieniu się, histerycznemu bujaniu no i bawieniu się żyletką. Ból był tak nie znośny, że nie wiedziałam co zrobić, okładałam pięściami ścianę, chodziłam w tą i z powrotem, dławiłam się łzami. Oczywiście szybko musiałam się zebrać, bo nie daj boże ktoś by przyszedł i zastał mnie w takim, a nie innym stanie. Cały makijaż musiałam zmyć, więc nie czuję się już tak dobrze jak rano. Miałam iść z siostrą do Lidla, bo jest tydzień amerykański, ale nie chcę nigdzie wychodzić, nie chcę widzieć ludzi. Jak do cholery można żyć w błogiej świadomości, że Twoja chora siostra jest chora przez Ciebie, że jej umysł doprowadzany na skraj wytrzymałości nie pociągnie długo i że to co robi spowodowane jest tylko i wyłącznie psychicznemu atakowi zadawanemu właśnie przez Ciebie.
Jestem zmęczona, zapadłam się od środka i czuję się jakbym znalazła się w labiryncie bez wyjścia. Nie mam ochoty jeść ani pić, chcę żeby ten dzień się już skończył, żeby to życie się skończyło. Boję się wyjść z pokoju, boję się, że usłyszy, że wciąż jestem, nie chcę tu być. Jest godzina dopiero 13, muszę nastawić pranie, przydałoby się posprzątać i zrobić coś na obiad, chociaż żeby uśpić czujność mamy. Ale zwyczajnie nie mam siły, nie jestem nawet w stanie zmyć paznokci. Dlaczego to jest takie trudne, dlaczego ludzie mnie tak traktują, dlaczego tak się czuję.
Potrzebuję czyjegoś wsparcia? Nie chcę nikomu zajmować czasu, czuję się nikim, zwykłą kulką tłuszczu, którą ktoś od czasu do czasu kopnie z kąta w kąt. Jestem tak zdesperowana, że byłabym w stanie wypić butelkę zmywacza do paznokci, ale czy to mi coś da?
Potrzebuję kontroli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz