środa, 24 czerwca 2015

#12

Przyniósł krokieta.
Debil.
Obrzydliwie tłuste ciasto w panierce, roztopiony ser żółty, smażone pieczarki-> +1200 kg. Chyba nie myśli, że to zjesz, przecież nawet tego nie lubisz.
Czemu do cholery oni myślą, że mogą we mnie wszystko wciskać, że mają nade mną kontrolę.
Połowa tosta i jego zawartość w koszu, obiad z sałatki i 2 łyżek ryżu, 3 wypite kawy, mimo wszystko czuję się okropnie. Jutro zakończenie roku, w piątek tylko po świadectwo. Nie chcę wychodzić w sukience, nie chcę żegnać tych ludzi, nie chcę patrzeć na te fałszywe uśmiechy. Mimo wszystko pójdę, zagram najlepiej jak potrafię, rozdam kwiatki i wrócę do domu męczyć się z własnymi myślami. Jestem zła, okropnie zła na siebie, bo planowałam na koniec pokazać wszystkim, że potrafię znowu schudnąć. Ostatnie dni nie były najlepszymi (mimo, że dobrych nie było od prawie 2 lat) i mogłam bardziej się postarać. Mogłam, ale nie zrobiłam, nie chcę o tym myśleć. Wakacje się zaczynają, tak na nie czekałam, tak strasznie się cieszyłam, a znowu wszystko spieprzę.

'Znowu się Ciebie boję, jest tak jak rok temu.' To chyba zabolało najbardziej. Fakt, że nie widzi tego co się dzieje w domu, bo jej nie ma, ale widzi tego skutki. Nie ma pojęcia, że ON znowu wykańcza mnie psychicznie i to ON sprawia, że robię to co robię. Nie liczy się średnia 5.11, nie liczy się wzorowe zachowanie, czy wszystkie starania, nie będzie ze mnie dumna.

'Nigdy nie byłaś gruba, jesteś zgrabna i szczupła, więc nie wiesz jak to jest' W tym momencie chciałam rzucić w nią czymś. Czymkolwiek. Żeby poczuła, to co ja czułam i czuję. Nie, nie byłam kurwa gruba. Nie, nie wiem o czym mówisz. Tak mamo, to Ty masz anoreksję i to Ty przestałaś jeść i widziałaś kulkę tłuszczu przy 39kg. Zalewa mnie krew. Zalewają mnie wyrzuty sumienia. Co z tego, że umiem pływać, skoro mam przyczepione kule do nóg, które ciągną mnie na dno. Słabe? Chcę do cholery umrzeć. Zgnić. Wykończyć się. Poczuć jej chłodny podmuch. Poczuć się chcianą. Przestać czuć.

Gruba, cholernie gruba, jak mogłaś pozwolić na podjadanie? Jak mogłaś pozwolić na to coś, co Cię obrosło? Jak mogłaś dopuścić do tego wszystkiego? Jedzenie tylko Cię kurwa zabija. Wpędza Cię w to wszystko, to przez nie tak wyglądasz. Zastanów się co robisz.

Nie muszę się zastanawiać. Nie muszę nad tym myśleć. Bo ja wiem. Wiem, że to robię jest złe. Ale inaczej nie potrafię. Będzie lepiej. Dam radę. Zobaczą, że dali się oszukiwać. Że nie jestem tak słaba za jaką mnie uważają.



Idź spać, dziecino. Utulę Cię do snu, w moich zimnych ramionach. Rano będzie lepiej. Coraz chudsza. Więcej kości. Leciutka jak piórko. Czyściutka i pusta. Taka powinnaś być. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz