Koniec. Koniec wszystkiego.
Od września czeka mnie nowe życie. Liceum? Boże, przecież ja nadal czuję się jak dziecko. Nie tęsknie za klasą, nie płakałam. Szkoda jest mi tylko przyjaciółki, która jako jedyna osoba traktowała moje słowa poważnie. Tylko ona wiedziała 'jak to jest' i ona jedyna za mną płakała. 'Chcę żebyś była szczęśliwa tak jak na początku tego roku.' Miała rację, wtedy było ok. Boję się.
Kilogram w dół w jeden dzień? Gdzie to szczęście? Gdzie ta radość? Zawroty głowy to przyćmiły. Ledwo wstałam z łóżka. No i boję się cieszyć. Bo co jeśli to tylko chwilowe?
Ważę tyle samo, co rok temu, kiedy wzięli mnie do szpitala. A na pewno tak samo nie wyglądam. Nie czuję się dobrze.
Gruba i tłusta.
Taką widzę siebie w mojej głowie, a jaka jestem naprawdę?
Kto to wie.
Kolejne wakacje, które spędzę na zadręczaniu siebie i rodziny. Przestań żreć.
Nie chcę.
Czekałam na koniec szkoły od bardzo dawna i co? Nic się zmienia, jest jeszcze gorzej. Rok temu myślałam o końcu gimnazjum z cichą nadzieją, że może będzie lepiej. Wyparowała. Znowu pojawiają się wątpliwości. Bo co jeśli waga kłamie? Jeśli 25g płatków owsianych tak naprawdę ma 200kcal? A woda? Kto powiedział, że jest bezkaloryczna?
Zamęczana przez własne myśli, zadręczana przez słowa ludzi.
Nie było jej. Nauczycielka, która zauważyła, że coś się ze mną dzieje nie przyszła na koniec roku. Nie miałam okazji jej podziękować i nie będę miała. Chyba zdałam sobie sprawę, że za bardzo traktowałam ja jak swoją matkę? Przecież ona też ma córkę, czemu byłam taką egoistką? Pewnie szybko o mnie zapomni.
Wczoraj pierwszy raz wykapałam się w gorącej wodzie. Nie to żeby się nie myła haha, tylko od chyba 3 tygodni tylko w zimnej. Bałam się. Któregoś dnia byłam na siebie mega zła i pomyślałam, że zimna woda mi nie zaszkodzi. No i tak zostało. Prawie spanikowałam wchodząc do gorącej wody, bo mimo trzęsienia się przez dobre 5 minut zanim całe ciało się ogrzało, miałam przerażające uczucie, że przytyję. Wiem, że to brzmi ogromnie głupio, ale co ja na to poradzę? Nie umiem nad tym panować, już nie.
Tyle razy widziałam swoja śmierć. Tyle razy leżałam w trumnie, a ludzie żałowali wszystkich słów, które to spowodowały. Zachowuję się jak pieprzona egoistka, ale chciałam zobaczyć reakcję ludzi. Chciałabym wiedzieć jakie to uczucie nie czuć nic. Nie być ścigana przez obrazy i myśli, czuć spokój i nie bać się. Co poradzę na to, że nie chcę istnieć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz