Nie potrafię spać.
Mówiłam sobie, że nie będę jadła, że się powstrzymam, że dam radę..
Byłam na projekcie, ale zerwałam się o 15. Nie dałam rady. Było mi cholernie źle. Psychika zawaliła. Miałam łzy w oczach nie wiadomo z jakiego powodu. Jak wytłumaczyć ten ból psychiczny, którego nie potrafisz sama zrozumieć? W domu 700 kcal i zachowanie rodzeństwa znowu sprawiło, że się złamałam. Znowu zwinęli mi kasę..
Dzisiaj udało mi się wymigać od obiadu u babci, bo jadę na wolontariat, ale co z tego, skoro siedzę i żrę. Jak tłusta świnia. Nie chcę tak się czuć, chcę mdleć, chcę padać z wycieńczenia, ale nie tego psychicznego. Muszę być czysta, muszę być leciutka i pusta.
Zobaczycie.
Zmienią się te cyfry, a kiedy tylko to się stanie, będę tak szczęśliwa, że zdołam pociągnąć to jeszcze ostrzej. Koniec jest tak blisko, czas nauczyć się nie jeść w domu, nie tylko w szkole. Zastanawiam się czy nie brać leków na poprawę nastroju, jak będę gdzieś wychodzić. Bo mam dość tego, że wszystko wokół mnie się śmieją, bawią i mają świetnie. Znowu nigdzie nie pasuję. Nie będę pokazywać jak jestem zniszczona. I tak już jest koniec, więcej ich nie zobaczę.
Płacz jest dla słabych.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz