środa, 10 czerwca 2015

Motylek

Tracę kontrolę.
Nie mogą tego zobaczyć.


Wytrzymałam 3 dni. Dzisiaj gorzej. Spieprzony cały dzień. A przez kogo? Wystarczy, że jedna rzecz nie pójdzie po mojej myśli a odzywa się Ona. Znowu zawaliłaś. Uświadomiłam dzisiaj sobie jak bardzo nienawidzę swojej klasy. Cholernie. Mocno. Łyk kawy. Nienawidzę każdej osoby, każdego spojrzenia i gestu. Przestańcie udawać, że coś was obchodzę. Przestańcie gadać. Dlaczego nagle zebrało się wszystkim na jedzenie? Czemu nagle wszyscy chcą być szczupli, ale "nie mogą oprzeć się czekoladzie"? Gdybyś chciała to byś potrafiła. Nie wiem kiedy stałam się tak czuła na tym punkcie. Ale może to doprowadzić człowieka do szału. Przynajmnniej mnie. 
"OMG dlaczego wszystko co dobre musi mieć tyle kalorii"
"Nie mogę wytrzymać na tej diecie, chcę jeeeeść"
"Mama mówiła, że schudłam, ta haha na pewno"
STOOOOP. Nie mogłam znieść ich ciągłej paplaniny. Nie jestem w stanie siedzieć i nie myśleć o 'zdrowym stylu życia' które propaguje nasza szkoła. "Zaburzenia psychiczne wymagają leczenia" Gówno wiecie i gówno będziecie wiedzieli.

Nie zjesz tego jabłka. Muszę przecież. Znowu przytyjesz.
Wróciłam do stanu sprzed roku, jedzenie mnie brzydzi. Nie chcę brać nic do ust, bez względu na to jaka jestem słaba. Nie mogę oczyścić umysłu z ciągłego kalkulowania każdego zjedzonego kawałka. Muszę się przemóc chociaż do końca tygodnia, inaczej nie będę potrafiła się niczego nauczyć. Cholernie trudno jest być perfekcjonistką. Mój mózg wytwarza endorfiny kiedy jestem pusta i leciutka. Chudzinka. Chcę być chudzinką. Tak szybko to wszystko wróciło, tak łatwo się poddałam. Ile czasu jeszcze będę w tym gnić, ile dni będę odliczała, ile tłuszczu mam jeszcze w sobie, ile łez powstrzymam zanim wybuchnę. Nie dam mu tej satysfakcji.

Przyszła do pokoju. Czekam aż coś powie, czego chce. Ale ona usiadła i pyta dlaczego było źle w szkole. Nie powiem jej przecież, że TO znowu wraca, że znowu nie jem, nie chcę, boję się, nie mogę. 'Nie lubię szkoły.' To jedyne na co mnie stać. Próbuje dalej. Ale moja bariera znowu się umocniła. Już nikogo do siebie nie dopuszczam. Zamiast tego moimi złośliwymi uwagami sprawiam, że wychodzi (zła? zawiedziona?) i nie wiem kiedy wróci (jeśli wróci) kolejny raz.
Jestem złym człowiekiem.

Tylko nie płacz.

3 komentarze:

  1. Tyle emocji i chaosie w tym poście, że nie wiem, co napisać. Ale na pewno mogę Ci powiedzieć, że rozumiem, jak to jest "znów" nie móc, nie chcieć jeść.

    Trzymaj się ciepło i jeszcze raz dzięki za link :*

    OdpowiedzUsuń
  2. nie myśl o ludziach z klasy, skonczy sie szkola i uciekniesz z tamtąd, a oni dalej zostaną idiotami :) a ty nie musisz sie z nimi kolegowac, znajdziesz sobie kogoś innego do towarzystwa :) bedzie dobrze, 3maj się!
    na pocieszenie juz tuz tuz wakacje odpoczynek

    http://more-to-smile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń